Dom Kultury INSPIRO w Podłężu

Las książek, pies i knedle ze śliwkami, cz. 1

Fot. Fundacja Warsztat Innowacji Społecznych CC-BY-SA 3.0

Akcja

Zazwyczaj jest tak, że kiedy ktoś przychodzi zrobić wywiad z dyrektorem jakiejś instytucji, to rozmówca siedzi, czeka na pytania, a potem grzecznie na nie odpowiada. Po kilkunastu minutach może spogląda już na zegarek, bo ma przecież mnóstwo innych, ważniejszych obowiązków. Beata Kwiecińska i Maciek Dąbrowski z Domu Kultury Inspiro w Podłężu też są zawaleni pracą po uszy, bo prowadzą zajęcia i zajmują się całą administracją. Ale ich praca sprawia im taką frajdę, że nie potrzebują żadnych pytań – po prostu lubią sobie przypominać i opowiadać: jak szyli stroje do przedstawienia, jak z rodzicami malowali po raz n-ty salę, jak budowali łódź podwodną… Robią więcej niż zwykle ludzie w danej sytuacji, i to widać nie tylko w rozmowie, ale także w każdym kącie ich domu i w tym, jak traktują swoich gości. Można u nich siedzieć, ile się chce, a jak akurat mają inne obowiązki, to pójść zjeść obiad w kuchni (na przykład knedle, które w ramach wolontariatu zrobiła mama pani Beaty) albo posiedzieć na kanapie z książką (na przykład Buddenbrookami Tomasza Manna, która stoi obok tysiąca innych na wielkim regale w holu).

Podłęże to jedna ze wsi w gminie Niepołomice, mieszka tu ok. 2500 osób. Ale na zajęcia do tutejszego wiejskiego domu kultury – pierwszego w Polsce domu kultury prowadzonego przez organizację pozarządową – przyjeżdżają także mieszkańcy okolicznych miejscowości, a nawet Krakowa. A przyjaciół Podłęże ma na całym świecie.

Popołudniami i wieczorami akcja toczy się tu wartko – trzeba mieć oczy dookoła głowy. Jednocześnie odbywają się po trzy–cztery zajęcia. Beata Kwiecińska dwa razy wychodzi do znajdującego się obok budynku przedszkola, by przyprowadzić dzieci prosto na zajęcia. Wielu rodziców o 15.00, 16.00 jest jeszcze w pracy, więc po prostu piszą upoważnienie do odbioru dziecka z przedszkola i wpadają do Inspiro kilka godzin później. Czasami zostają na zajęciach dla swojej grupy wiekowej.

Dom Kultury Inspiro to miejsce otwarte, co znaczy, że praktycznie na każde zajęcia może przyjść każdy. Pokoleniu rodziców i opiekunów w szczególności proponowane są spotkania z kuchnią i kulturą innych krajów (Za stołem świata), obrady, podczas których mieszkańcy sami – czasem wpada też burmistrz – wymyślają, jak rozwiązać lokalne problemy (Dron Społeczny), w zimowe przedpołudnia zabawy pod dachem wraz z maluszkami (Mataty), a także wspólne zajęcia z dwu-, trzyletnimi dziećmi (Trzy czwarte). Dorośli mają też swoje grupy zajmujące się patchworkiem, grafiką, tańcem, ruchem i improwizacją czy modelarstwem.

Dla dzieci w sezonie 2016/2017 w programie między innymi: Rozkręcamy (na przykład radio, komputer – żeby zrozumieć, co jest w środku), Pracownia zabawek (dziecięca manufaktura autorskich zabawek, czyli zajęcia prowadzone według pomysłu i z pomocą siedmioletniej Róży), Naprawiamy rowery (tytuł mówi sam za siebie), Mały obywatel świata (dzieci w wieku od sześciu do dziewięciu lat zapraszają do Podłęża mieszkańca innego kraju lub rozmawiają z nim na Skypie oraz wykonują jakiś przedmiot związany z danym krajem, przykładowo po rozmowie z Anglikiem tekturowego Big Bena), Level up (zajęcia językowe), Zwariowana pracownia sztuki (nietypowe zajęcia plastyczne… więcej o nich w dalszej części). Ponadto organizowane są warsztaty kulinarne, teatralne, grafiki, tańca (taniec współczesny, ruch i improwizacja), patchworkowe i modelarskie, skierowane do różnych grup wiekowych (na przykład 4+, 5–6, 7–9, 8+, 8–13, 14+). Wiele działań jest niezwykłych ze względu na swoją skalę – warsztaty często wychodzą na dwór i angażują mieszkańców.

Samo wymienienie wszystkich zajęć zajmuje sporo czasu. Do tego dochodzą okazjonalne, ale częste imprezy i warsztaty międzypokoleniowe, zupełnie dla wszystkich, każde dla 100–150 osób. A także letnie darmowe Pyszne wakacje, w których ostatnio wzięło udział 240 dzieci. Żeby je sfinansować, pracownicy i sympatycy Inspiro zorganizowali licytację własnoręcznie robionych poduszek.

Inspiro korzysta z dotacji z budżetu gminy Niepołomice (nieco ponad 10 000 zł miesięcznie), która jako pierwsza w Polsce zdecydowała się przekazać prowadzenie domu kultury – co jest jej ustawowym zadaniem własnym – stowarzyszeniu. Dotacja nie pokrywa jednak całego budżetu, dlatego część zajęć musi być płatna. W każdym semestrze inne zajęcia są darmowe, a inne płatne – tak żeby nie nadwyrężać portfeli. Przykładowo w pierwszym szycie będzie płatne w jednej grupie wiekowej, a w drugim w innej. Niektóre kursy są unikalne (trwają tylko jeden semestr), inne są powtarzane po kilka razy, jeszcze inne są stałe, jak Patchwork czy Zwariowana pracownia sztuki. Dzięki temu więcej dzieci może skorzystać z zajęć i nie jest tak, że zajęcia płatne są super, natomiast darmowe są gorsze.

Zobacz również