Maja Dobkowska

Co robić, kiedy opadasz z sił?

W tym tekście nie będzie mowy o kiepskich dniach, przesileniach zimowych, halnym i trudnym poniedziałku po długim weekendzie. Zostawię więc na boku rady typu „wyśpij się”, „zrób sobie mocną kawę”, „spraw sobie drobną przyjemność” i „wypłacz się przyjaciółce” (skądinąd wszystkie powyższe środki zaradcze szczerze na chandrę polecam). Nie o splinie będzie ten artykuł, ale o długotrwałym i dotkliwym opadaniu z sił, czyli po prostu o utracie motywacji. I od razu zastrzeżenie: trudno w tej kwestii udzielić uniwersalnej porady, która sprawdzi się w każdym przypadku, proponuję więc w zamian wielopunktowy plan awaryjny. W razie wystąpienia usterki wykonuj punkt po punkcie, czekając i obserwując potencjalne efekty. Oby przyszły, bo bez motywacji – ani rusz.

Po pierwsze keep calm and… analyze

Tylko spokój cię uratuje. Nie, nie siedź bezczynnie i nie popadaj w letarg. Uświadom sobie, że motywacja nie jest czymś stałym i niezmiennym, a jej spadek to nie koniec świata – zdarza się nawet najlepszym. Nie wiń siebie, że ci się odechciało, raczej przeanalizuj i zastanów się, jaka jest tego przyczyna. Pierwszym krokiem do wyjścia na prostą jest nazywanie trudności, z którymi się borykasz. Najczęściej wpisują się one w jeden z dwóch obszarów: trafiasz na niespodziewany opór, który utrudnia ci realizację celów, lub nie zaspokajasz ważnej dla ciebie osobiście potrzeby. Albo jedno i drugie.
No to po kolei.

Urwij łeb hydrze

Tak zwany opór materii – dzieci nie angażują się tak, jakbyś oczekiwał/a w proponowane przez ciebie ćwiczenia, ba, wiercą się i bawią telefonami, kiedy ty wypruwasz sobie żyły? Albo w ogóle nie przychodzą na zajęcia, które prowadzisz? Rodzice nie zamierzają cię wesprzeć, a szkoła, która jeszcze niedawno całowała cię po rękach i obiecywała wsparcie, po prostu nic zapomniała o tobie. Takie sytuacje rzeczywiście demotywują. I trzeba je rozwiązać. Spróbuj dociec, co leży u źródeł nieoczekiwanych problemów. Zrób rachunek sumienia, czy czegoś nie zaniedbałeś/zaniedbałaś – czasem mała korekta sprawi, że iskra rozpali ogień.
Jeśli jednak mimo dobrych chęci nie widzisz związku pomiędzy twoimi działaniami a brakiem porozumienia, po prostu pytaj u źródeł. Porozmawiaj z uczestnikami/rodzicami/szkołą o tym, co utrudnia ci realizację celów i wspólnie spróbujcie ustalić, co można z tym zrobić. Daj wyraźny sygnał światu, że widzisz problem i spróbujcie wypracować wspólną strategię jego pokonania.

Wyciągnij trupa z szafy

Bywa i tak, że przyczyna niepowodzeń jest znana wszystkim, tylko nie tobie. To tak zwany trup w szafie. Przypuśćmy, że twój poprzednik popełnił całą masę błędów, czym zraził grupę do jakiegokolwiek zaangażowania. Albo powiedziałeś/powiedziałaś nieświadomie coś, co dotknęło kogoś bardzo osobiście. Społeczność, z którą pracujesz, przeżywa obecnie jakiś poważny kryzys, zupełnie niezwiązany z twoimi zajęciami. Jeśli intuicja podpowiada ci, że coś jest na rzeczy, lub – przeciwnie – w ogóle nie masz pojęcia, o co może chodzić – pytaj. Drąż i nie odpuszczaj. Im szybciej wywietrzycie trupi swąd, tym dla was lepiej.

Wyreżyseruj swój sukces

A co z zaspokojeniem własnych potrzeb? Wszyscy podejmujemy działania dla jakiegoś celu – liczymy, że coś nam one dadzą. Również w wymiarze osobistym: sławę, uznanie, pieniądze, poczucie spełnienia czy satysfakcję.
Czy zdajesz sobie sprawę, po co podjęłaś/podjąłeś się tego przedsięwzięcia? Na czymś ci zależało. A teraz to coś się nie wydarza, nie dzieje i nie ma widoków, by miało się wydarzyć. To bardzo demotywujące, więc potrzebny ci sukces, choćby mały. Coś, co trafi w punkt zaniedbanej motywacji. Wyjdź mu naprzeciw. W zależności od tego, czego dotyczyła twoja osobista motywacja, możesz na przykład zadać pytanie uczestnikom, za co cenią twoje zajęcia i cieszyć się ich wypowiedziami. Możesz zaaranżować mały pokaz albo spontanicznie zabrać zespół na wycieczkę. Przeprowadź swoje ulubione ćwiczenie, które zawsze się udaje. Zrób w swoim projekcie coś, co przyniesie natychmiastowy efekt w postaci twojej radości. A potem zespołowo czerpcie z tego siłę. To może być przełomowy moment.

A jeśli nie…?

Zapanuj nad chaosem

Jedną z ważnych przyczyn szybkiego zniechęcenia jest wzięcie na siebie zbyt wielu obowiązków lub podjęcie się zadania, które jest ponad siły. Być może jesteś po prostu przeciążony/przeciążona, działasz pod zbyt dużą presją. Jeśli tak jest, zrób listę priorytetów i zajmij się na początek najistotniejszymi sprawami, pozwalając sobie na zaniedbanie tych mniej ważnych, dopóki chaos nie zostanie opanowany. A przede wszystkim – poszukaj sojusznika, na którego możesz scedować mniejsze zadania. Może jest wokół ciebie ktoś, komu twoje cele są bliskie i kto jest gotów włączyć się w ich realizację? To może być choćby jeden z uczestników, rodzic, przyjaciel. Może w efekcie otworzą się nowe możliwości?

Zainspiruj się

Niezależnie od pozostałych działań, wpuść nieco świeżego powietrza do twojego projektu. Odwiedź kogoś ciekawego, kto prowadzi działalność podobną do twojej, poszperaj w internecie, załóż grupę na Facebooku, by wymieniać się pomysłami na zajęcia z innymi animatorami. Wybierz się na szkolenie, sięgnij po książkę. Albo po prostu – na mnie działa to wyśmienicie – zrób raz coś na odwrót, inaczej, na przekór samemu sobie i zobacz efekty. Jedną z najgroźniejszych przyczyn spadku motywacji jest rutyna. Najgroźniejszych, bo jest wygodna. Działanie zgodnie ze schematami daje nam poczucie bezpieczeństwa, panowania nad sytuacją, osłabia stres. Miło, ale cóż z tego, jeśli jednocześnie po cichu, lecz systematycznie morduje naszą motywację? Dlatego im pewniej się czujesz, tym częściej odchodź od schematu, eksperymentuj – zawsze przecież możesz wrócić do tego, co sprawdzone i pewne. Pamiętaj, że porażki są inspirujące.

Kryzysy również. Powodzenia.

Maja Dobkowska – pedagożka, animatorka, trenerka i nauczycielka. Zajmuje się rozwijaniem kreatywności dzieci i młodzieży, a także osób dorosłych. Prowadzi treningi kreatywności oraz szkolenia z innowacyjności i kreatywnego rozwiązywania problemów. Szkoli nauczycieli, dzieli się pomysłami podczas warsztatów pokazujących, jak wplatać trening twórczości w rzeczywistość szkolną i przedszkolną. Jest certyfikowanym trenerem programu Odyseja Umysłu i jego entuzjastką. W wolnym czasie pisze książki i anty-kolorowanki dla dzieci. Jest mamą 6-letniej Basi i 9-letniej Zośki, z którymi lubi się włóczyć, wymyślając niestworzone historie.

Zobacz również